09.08.2018

O benchingu słów kilka


Ostatnio opisywaliśmy zjawisko ghostingu, dziś zajmiemy się nieco zbliżonym mu benchingiem. Co łączy te terminy? Oba odnoszą się do niebezpośredniego zakończenia relacji z partnerem. O ile jednak pierwszy to nic innego jak pozbawione wyjaśnień zniknięcie, z drugim sytuacji jest bardziej złożona.

 

 

Sercowa manipulacja

 

Polega to bowiem na utrzymywania kontaktu z drugą stroną tylko w jednym celu – wykorzystania jej. Fałszywe zainteresowanie ma przede wszystkim zagwarantować posiadanie kogoś „na zapas”. Korzystające z benchingu osoby zazwyczaj zakochane są w kimś innym bądź chcą uniknąć wiązania się z kimś na stałe.

 

 

Na co uważać?

 

Jednym z pierwszych sygnałów, które powinny wzbudzić nasz niepokój jest tendencja do długiego (zazwyczaj kilkudniowego) nieodpowiadania na wiadomości/telefony. Pewna doza niepewności działa całkiem korzystnie na magię związku, ale nie należy z nią przesadzać.

 

Charakterystyczne są również liczne komplementy przeplatane z ignorancją. Z jednej strony podnosi to naszą samoocenę, z drugiej wywołuje zagubieni i uzależnia od drugiej strony.

 

Nie można także pominąć unikania konkretnych odpowiedzi na pytania dotyczące tego, co Was łączy. Zamiast poznać prawdę masz czekać – przynajmniej do momentu aż trafi się ktoś ciekawszy, przystojniejszy itd. Liczy się tylko i wyłącznie zaspokojenie potrzeb i oczekiwań osoby stosującej benching.

 

 

Najlepszym sposobem na obronę jest określenie jasnych granic, których obie strony przekraczać nie powinny. Nauczmy się kochać siebie i dbać o swoje szczęście do tego stopnia, żeby nie tkwić w toksycznym związku.